O intencjach mszalnych

Nie ulega wątpliwości, że obserwujemy zanik ofiarowanych przez wiernych intencji mszalnych (od sierpnia do końca ubiegłego roku mieliśmy w naszej parafii 46 wolnych intencji mszalnych). W dużej mierze uległ zmianie stosunek wiernych do Eucharystii.

Wyniki badań socjologicznych przeprowadzonych w Polsce, w naszej archidiecezji również, a zamieszczone w  Katolickim Raporcie Socjologicznym o postawach naszych wiernych są, prawdę mówiąc, bulwersujące. Jeżeli w Polsce 62% wiernych regularnie lub prawie regularnie uczestniczy w niedzielnej Mszy św. (w naszej parafii 29,7%, nie cała połowa średniej krajowej), to 40,3% nie zamówiło w ogóle żadnej intencji mszalnej. 57% mężczyzn nigdy tego nie uczyniło. Msze św. zamawiają przede wszystkim kobiety. Dominują zaś intencje mszalne za zmarłych, których jest przeszło 63%, do  reszty należą msze o zdrowie, dziękczynne z okazji jubileuszów, a jest ich tylko 1,1%. Nikt nie zamawia intencji o odpuszczenie grzechów. Pozytywne jest u nas, że wierni chcą być obecni na mszach zamawianych przez siebie bądź za  siebie odprawianych. Z jednej strony jest dobre nastawienie, ale z drugiej nikt jednak nie myśli o intencjach,które mogłyby być wysłane na misje czy do krajów ubogich.

Warto w tym momencie przypomnieć zdanie św. Augustyna, który w swoich „Wyznaniach” przytacza słowa swojej matki, św. Moniki, wypowiedziane na krótko przed jej śmiercią: „to nie ważne, gdzie złożycie moje ciało. Nie martwcie się o to. Tylko o jedno was proszę, żebyście – gdziekolwiek będziecie – wspomnieli mnie przy ołtarzu Pańskim”.

Dziś stajemy przed problemem, jak przekazać wartość starodawnego zwyczaju, że wierni składają na ręce kapłana ofiary, by odprawił w ich intencji Ofiarę mszy św. A był to zwyczaj, o którym wspomina pierwszy starożytny pisarz kościelny Tertulian (+ ok. 220).

Warto nieustannie przypominać sobie o pięknym zwyczaju odprawiania Mszy św. w intencji tak żywych jak i zmarłych członków rodziny, sąsiadów, lub innych chrześcijan. Intencje są tu ważnym bodźcem do modlitwy wstawienniczej, jednocząc równocześnie całą społeczność chrześcijańską, zwłaszcza społeczność parafialną.

Intencjom towarzyszy zwykle ofiara pieniężna. Nie jest ona „opłatą” za Mszę św., lecz ofiarą składana przy jej sposobności. Ma być ona dobrowolną, podobnie jak dobrowolne są inne ofiary, składane również w trosce o materialne potrzeby Kościoła.

W każdej Mszy św. są te same cele, co w ofierze Jezusa Chrystusa. Chodzi o poczwórny cel: najpierw pochwalny, potem dziękczynny, przebłagalny i pojednawczy, w końcu wstawienniczy. Chrystus umarł za wszystkich ludzi, przywracając najpierw chwałę swemu Ojcu. W Wieczerniku składał swemu Ojcu dzięki i za stworzenie i za odkupienie. Chrystus czyni to nadal, za ludźmi wstawiał się na krzyżu, umierając za grzechy wszystkich ludzi i dziś stale jeszcze wstawia się za ludźmi. Po swojej śmierci na krzyżu i po swoim Zmartwychwstaniu wstąpił do nieba i zawsze żyje, aby wstawiać się za nami. Te poczwórne cele Ofiary Chrystusa przeszły do każdej Mszy św. Chrystus zawsze przyłącza do siebie Kościół. Dotyczy to wszystkich celów: pochwalnego, dziękczynnego, zadośćczyniącego i pojednawczego oraz wstawienniczego.

Owoce każdej Mszy św. zwane powszechnymi przypadają całemu Kościołowi. Następnie mamy do czynienia z owocami zwanymi misterialnymi. Otrzymują je ci, za których odprawiana jest Msza św. i ci, którzy są na niej obecni: kapłan, służba kościelna, wierni.

Niestety coraz bardziej słabnie nasza znajomość celów i owoców każdej Mszy św. i może to dlatego właśnie coraz rzadziej z tego niezwykłego daru korzystamy?
U wejścia do jednego z francuskich kościołów rzucał się w oczy dużej wielkości taki napis: Zamówić i ofiarować Mszę św. jest najlepszym podarunkiem dla tych, których kochamy.

Może warto by pójść w ślady parafian z Bad Hofgastein, w archidiecezji Salzburg w Austrii, gdzie proboszcz przez 15 lat wytrwale zachęcał, przypominał, namawiał, żeby zamiast wieńca czy kwiatów na trumnę, ofiarować Mszę św. za zmarłego. Może i my powinniśmy pójść w ślady parafian z tej małej wioski? Tyle tylko, że tu potrzebna jest owa świadomość celów i owoców każdej Mszy św. A tej bardzo nam potrzeba.

(Na podstawienie artykułu ks. Prof. Romualda Raka, Wiadomości Archidiecezjalne, Rok 2001 Nr 10.)